Loading...

The Travel Episodes

Steffena Möller pokazuje nam swoją Warszawę

Warszawa rzucająca na kolana

Getto wars­zaw­skie, powsta­nie wars­zaw­skie, uklęknięcie Willy´ego Brandta. Również Karin Loch­ner nie miała żadnego powodu, by jechać do Polski. I wtedy poznała Stef­fena Möllera, najbard­ziej znan­ego Niemca w Polsce.

Powied­zieć, że było to zawar­cie znajo­mości, to gruba przesada. On stał na scenie, ja sied­zi­ałam na widowni. Przed­sta­wił się jako „Emigra­tion Consul­tant“ (doradca ds. emigran­cji) i zapre­zen­to­wał nam jako dumny zwycięzca Ogól­no­pol­skiego Dyktanda. Tysiące Polaków co roku zbiera się kato­wi­ckiej hali spor­to­wej, by prze­tes­to­wać swoją orto­gra­fię. W więks­zości są to nauc­zy­ciele liceów i profe­soro­wie uniwer­sy­teccy. Miliony piszą dyktando również w domu, ogla­da­jąc lub słucha­jąc trans­misji z Kato­wic na żywo. A kto zwyciężył w 2004 roku? Stef­fen Möller! I to właś­nie w języku polskim, ze wszyst­kimi jego grama­ty­cz­nymi zawiło­sciami, z syczą­cymi spółgłos­kami i stawi­anymi dziko akcentami? Z sied­mioma przy­pad­kami? My aplau­du­jemy, a Stef­fen podnosi pięść do góry. Mały haczyk:

Stef­fen Möller zajął rzec­zy­wiście pierwsze miej­scie, ale w kate­go­rii cudzo­ziemców (popeł­nia­jąc 234 błędy), a piszą­cych było dwóch. 

Dyplom ze złotymi literami wisi odtąd nad jego łóżkiem. Rzadko kto dopro­wad­ził mnie tak szybko do śmie­chu. Równo­c­ześ­nie dowied­zi­ałam się cieka­wych rzeczy o naszych wschod­nich sąsiad­ach. Dzięki temu zrozu­mi­ałam wres­z­cie poch­od­zącą z Polski koleżankę z pracy. Ona nigdy, ale to prze­nigdy, nie stawia swojej torebki na podłogę. (Stef­fen Möller: „To polski przesąd: W prze­ciwnym razie pieniądze mogłyby z niej uciec!”)

Krótko po obejr­ze­niu tego występu poznałam Stef­fena osobiście, gdyż mój przy­ja­ciel Peter von Felbert przepro­wad­ził sesję foto­gra­ficzną do książki „Viva Wars­zawa”. Miasto tak zafa­s­cyno­wało Petera, że chciał tam znowu pojechać. I namówił mnie, bym mu towar­zy­szyła.

Stef­fen Möller pokaże nam przez dwa dni swoje ulub­ione miej­sca w jego „ojczyź­nie z wyboru”. A Polacy pokażą nam, jak bardzo szaleją za Stef­fe­nem, o czym wyjeżdża­jąc do Wars­zawy nie miałam jesz­cze pojęcia.

Rozdział 2

Najpiękniejszy wieżowiec świata

Gdy wychod­zimy z podziem­nej pląta­niny pod Dworcem Central­nym zauważamy go od razu: Pałac Kultury.Wciąż poja­wia się w polu widze­nia. Ma do tego prawo, bo to w końcu najbard­ziej znany budy­nek w Polsce.

Sesja foto­gra­ficzna przed kuio­zal­nym wieżow­cem w najbard­ziej ruch­li­wym miejscu miasta. Zapada zmier­zch, a Stef­fen błaz­nuje na ławce przed tym kolo­sem. Dziś ta okolica tętni życiem, ale nie zawsze tak było.

Pałac Kultury, w momen­cie odda­nia do użytku w 1955 roku drugi po wieży Eiffla najwyższy budy­nek na świe­cie, był prezen­tem Stalina dla narodu polskiego. W zrui­no­wa­nej Wars­za­wie stać się mial symbo­lem odbu­dowy i komu­nizmu.

 
 
019
 
 
Kolosalny wieżo­wiec w socrea­lis­ty­cz­nym, cukier­ko­wym stylu, uśmie­cha się Stef­fen, tego typu archi­tek­to­niczne dziwactwa powsta­wały tylko przez krótki okres, ani przed­tem, ani potem nie budo­wano takich wymyśl­nych budyn­ków. Jedyny haczyk: Polacy nie cies­zyli się z prezentu Stalina. W Wars­za­wie opowi­adano, że pała­cowa plat­forma wido­kowa na trzydzi­e­s­tym piętrze jest najpięknie­js­zym miejs­cem w stolicy:

„Bo to jedyne miejsce, z którego nie widać Pałacu Kultury!!“

 
 
015
 
 
Znien­a­wid­zony kiedyś stali­now­ski monu­ment stał się dzisiaj ulub­ioną ikoną popkul­tury i nadaje wars­zaw­skiej panor­amie specy­ficz­nego charak­teru. Dla Stef­fena budy­nek jest bez wątpie­nia najcie­kaws­zym wieżow­cem Europy. Jego piękno najl­epiej widoczne jest w nocy, gdy kolos tonie w surrea­lis­ty­cz­nych barwach, czymś pomiędzy fiole­tem, ziele­nią i błęki­tem kobal­towym. Zwied­za­nie miasta zaczyna się obowiąz­kowo na wspom­ni­anym tara­sie wido­ko­wym.

Nie da się jednak ukryć, że patrząc z tego punktu trudno jest się zakochać w Wars­za­wie. Rany zadane miastu w czasie wojny, komu­nizmu i turbo­ka­pi­ta­lizmu są tutaj szce­gól­nie widoczne: Możemy sobie wyobra­zić znisz­c­ze­nia powstałe wsku­tek bombar­do­wań, bo jesz­cze teraz tu i ówdzie widać ugory. Ale przede wszyst­kim widoczne jest wyras­ta­jące spod dźwi­gów miasto i jego pulsu­jące życie.

 

* * *

Rozdział 3

Niemal stuprocentowe oszustwo

Odbu­do­wana Starówka zost­ała wpis­ana w 1980 roku na listę świa­to­wego dzied­zictwa Unesco. A my uleg­amy uroc­zej iluzji śred­nio­wie­cz­nego miasta.

Stef­fen twierdzi, że nie zna innego kraju, którego mieszkańcy tak mało wiedzą o swojej stolicy i równo­c­ześ­nie tak bardzo na nią narze­kają. Wielka niechęć do miasta rozpo­c­zęła się po wojnie: Władza w kraju przes­zła wtedy w ręce posłusz­nych Moskwie komu­nis­tów. Wszyst­kie środki i siły włożono w odbu­dowę znisz­c­zo­nej stolicy, podczas gdy reszta kraju cier­piała niedosta­tek.

Starówka stała się dla reżimu komu­nis­ty­cz­nego projek­tem pres­tiżo­wym. Ucier­piała dotkli­wie w roku 1939 podczas niemieckich bombar­do­wań, a całko­wi­cie znisz­c­zona zost­ała podczas powsta­nia w 1944 roku. Poprzez jej szybką powo­jenną odbu­dowę chciano poka­zać, że Moskwa nie dąży do znie­wo­le­nia kraju, a chce odbu­dowy polskiej tożsa­mości narodo­wej.

Stef­fan później zdrad­ził nam, że podczas naszego pobytu na Starym Mieście pytał sam siebie, czy powi­nien nam opowi­a­dać, że jest ono produk­tem całko­wi­tej rekon­struk­cji. Kusiło go bowiem pozosta­wie­nie nas — nie mają­cych o tym pojęcia — w śred­nio­wie­cz­nej iluzji. Bo czy mięk­kie, ziemiste paste­lowe kolory elewacji kamie­nic na Rynku Starego Miasta nie spra­wiają wraże­nia auten­ty­cz­nych? W końcu gdzie­niegdzie są tak zwie­trzałe, że wyglądają jakby i tak miały cona­jm­niej 200 lat.

 
 

Dla czyta­ją­cych ten tekst jest już za późno. A zatem napiszę całą prawdę: Wars­zaw­ska Starówka to niemal stupro­cen­towe oszu­stwo. Do 1945 roku zaled­wie 6 z 260 budyn­ków przetrwało niez­nisz­c­z­onych. Pozost­ałe 98 procent zachowało tylko zwęg­lone mury, a niek­tóre musi­ały być zrekon­struo­wane w opar­ciu o stare zdjęcia, mied­zio­ryty i obrazy. Tym samym Starówka stała się o 200 lat starsza, niż była jesz­cze przed jej znisz­c­ze­niem. Nie chciano też popeł­nić kole­jnych grze­chów budow­lanych, jak to miało miejsce na początku dwud­zi­e­stego stule­cia.

Nic dziw­n­ego, że od tamtej pory polscy restau­ra­torzy uzna­wani są za najleps­zych na świe­cie…

Ale nie tylko na Starówce znaleźć można liczne motywy pocz­tów­kowe. Często foto­gra­fo­wany jest sam Stef­fen, wiele osób robi sobie z nim selfie, a niek­tórzy proszą go o auto­graf. Mnie to dziwi, a Peter mi wyjaś­nia skąd to się wzięło. 

Stef­fen Möller pokazy­wany był przez siedem lat, dwa razy w tygod­niu w tele­noweli „M jak miłość”, gdzie grał niemieckiego rolnika upra­wia­jącego ziem­niaki fryt­kowe. Szybko zyskał sympa­tię widzów. Chcę się dowied­zieć dlac­zego. Stef­fen mruga łobu­zer­sko: znalazł na to pewny sposób — zgrał mającego pecha w spra­wach serco­wych roman­tyka.

Niemiec roman­ty­kiem – to było niewyo­brażalne, sprze­cz­ność sama w sobie, prak­ty­cz­nie wbrew naturze, przy­na­jm­niej w polskim rozu­mie­niu.

Möller wykor­zystał anty­nie­mieckie uprzed­ze­nia. Nawet sprze­daw­c­zyni w jego ulub­io­nym sklepie mięs­nym poci­es­zała go, gdy pierwsza seri­a­lowa narze­c­zona zosta­wiła go przed ołtar­zem w zapeł­nionym po brzegi kościele. Teraz to niemal niemoż­liwe, by podczas spaceru po Wars­za­wie ktoś nie rozpo­z­nał Stef­fena Möllera. Często zacze­piają go zwłasz­cza fanki (woła­jąc do niego: Stef­fe­nie!, Steffku!, Steff­ciu!) i promi­e­n­ują ze szczęścia, gdy uda się im zrobić z nim zdjęcie.

* * *

Rozdział 4

Wschodnia strona Wisły »Praga«

Mimo że Stef­fen chęt­nie i z wdziękiem pozdra­wia swoje fanki i fanów, to chcemy z nim w końcu uciec przed tury­sys­t­ami. Udajemy się na mniej popu­larną, wschod­nią stronę Wisły.

Tutaj nie ma Star­bucksa, żadnej mied­zy­na­r­odo­wej sieci z hambur­ge­rami i widać mniej turys­tów. Mimo to Stef­fen i tak bywa rozpo­z­na­wany. Gdy natyka się na wesel­ni­ków, nie może nie uścis­kać panny młodej. I znowu wszy­scy wyjmują komórki i robią zdjęcia, nawet pan młody. Superg­wiazda Stef­fen Möller. Niek­tóre odcinki coty­god­nio­wej tele­noweli z jego udzi­ałem śled­ziła nawet jedna czwarta kraju. Serial miał niemal tak liczną widow­nię, jak finał mistrzostw świata w piłce nożnej. Peter też robi teraz zdjęcie. A panna młoda wpisuje mu na wszelki wypadek w smart­fona jej adres mailowy. Jesz­cze dziś chci­ałaby wrzu­cić to zdjęcie do sieci.
 
 
044
 
 
Dowi­a­duję się tego niejako z pierws­zej ręki: Stef­fen Möller był nie tylko ulub­io­nym aktorem seri­alu lecącego w głównym czasie ante­nowym, ale i najpo­pu­lar­nie­js­zym w Polsce żyją­cym Niemcem – lub przy­na­jm­niej drugim w kole­j­ności. Przez lata rywa­li­zo­wał o ten tytuł z papieżem Bene­dyk­tem – Niemcem Józe­fem Ratzin­ge­rem.

No cóż, papież star­tuje w rankingu popu­lar­no­sci w katoli­ckiej Polsce po prostu z pole posi­tion.

Stef­fen Möller chce nam teraz poka­zać „dziką“, wschod­nią stronę Wisły, Pragę i Ponia­tówkę — plażę hipsterów. 

Jesz­cze w dwud­zi­e­s­tym wieku Praga nie była dziel­nicą Wars­zawy, ale osobym mias­tem. Swoją rolę niez­na­n­ego szero­kim masom centrum życia nocn­ego zawd­zięcza temu, że czasie wojny nie zost­ała znisz­c­zona. Po wojnie odbu­do­wy­wano zachod­nią część miasta, zaś znaj­du­jąca się po wschod­niej stro­nie Praga nic nie zyskała. Kamie­nice zaczęły popa­dać w ruinę, do dzisiaj w tej dziel­nicy czynsze należą do najniżs­zych w mieście.
 
 

Tutaj możemy uwie­cz­nić na zdjęci­ach spalone mury i pochy­lone od wiatru, szare kamie­nice czyns­zowe. Nic nie jest odre­stau­ro­wane; można odnieść wraże­nie, jakby zaraz z zza rogu wybiec miał żołnierz Wehr­machtu – i niekiedy zdarza się to rzec­zy­wiście, jako że to takie polskie Görlitz: stare budynki często pokay­wane są w międ­zy­na­r­odo­wych filmach wojen­nych. Najbard­ziej znanym przy­kła­dem jest „Pianista” Romana Polańs­kiego.

Obok fajnych knajpek i malow­nic­zych ruin będą­cych kuli­sami filmo­wymi, znaj­dują się tutaj także piękne domy z końca XIX wieku, z mrocz­nymi podwór­kami i ołtarz­ami mary­jnymi, przed którymi gromad­zili się kiedyś na modlitwy mieszkańcy okoli­cz­nych domów.

 
 
084
 
 
Niek­tóre figurki mary­jne mają oświet­lone korony lub otoc­zone są elek­trycz­nymi lamp­kami. Na niek­tó­rych podwór­kach osied­liły się antyk­wa­ri­aty i sklepy second-hand. Praga zach­wyca roma­ty­czną atmos­ferą podwó­rek – ale nie chcemy niczego kolo­ry­zo­wać. Ten roman­tyzm jest w niek­tó­rych miejs­cach tak realis­ty­czny, że przechodzi niepo­strzeże­nie w rubaszny, piwny realizm.
 

* * *

Rozdział 5

Tchnienie historii

Na żydow­skim cmen­tarzu uświ­a­da­miamy sobie skalę żydow­skiego życia i śmierci. A przy pomniku Boha­terów Getta histo­ryczną przy­po­mi­n­amy sobie prośbę Willy´ego Brandta o wybac­ze­nie.

Zgad­zamy się ze Stef­fe­nem: W porówna­niu do Paryża, Barce­l­ony czy Londynu w Wars­za­wie widać naprawdę niewielu turys­tów z zagra­nicy. Najli­cz­nie­jszą grupą zwied­za­ją­cych są Żydzi z całego świata, którzy kole­jno odwied­zaja miej­sca związane z holo­caus­tem, w tym liczne grupy młod­zieży, którym często towar­zy­szy własna ochrona.

Kto przy­jeżdża do Wars­zawy i chce pójść śladami getta stwierdzi szybko, że nie ma wiele do zobac­ze­nia. Z długiego muru otac­za­jącego getto pozostał zaled­wie dzie­sięcio­me­trowy odci­nek na tylnim podwórku kamie­nicy przy Złotej 62. Prze­bieg muru możemy śled­zić patrząc na oznac­zoną w spec­jalny sposób kostkę brukową, podob­nie jak to ma miejsce przy Bramie Bran­den­burskiej w Berli­nie. Z samego getta pozostał tylko żydow­ski cmen­tarz przy ulicy Okopowej. Patrząc na jego rozmiary uświ­a­da­miamy sobie skalę żydow­skiego życia (i umier­a­nia) w Wars­za­wie.

 
 

Ten liczący 33 hekt­ary i 200 tysięcy grobów cmen­tarz jest — zaraz po nowym cmen­tarzu żydow­skim w Łodzi — drugim pod wzglę­dem wiel­kości cmen­tar­zem żydow­skim w Polsce i jednym z najwięks­zych na świe­cie. Cały jego teren poroś­nięty jest drze­wami. Więks­zość nagrob­ków poch­odzi z dzie­więt­na­s­tego wieku, pokry­wają je napisy w języku polskim, hebra­js­kim, jidysz, a niekiedy i niemieckim. 

Space­ru­jemy godzi­n­ami i na chwilę zapo­mi­n­amy, że za ceglanym murem toczy się życie dwud­zi­e­stego pierws­zego wieku. 

Nawet w upalne dni panuje tu półm­rok. Stef­fen zaznacza, że późną jesi­enią nie ma drugiego tak nastro­jo­wego miej­sca na świe­cie.

Później odwied­zamy Muzeum Histo­rii Żydów Polskich. Słowo „Polin”, skró­cona nazwa muzeum, wyryte jest w alfa­be­cie łacińs­kim i hebra­js­kim na fasad­zie budynku. Już zbliża­jąc się tam czujemy tchnienie histo­rii. Nieda­leko wejścia stoi pomnik poświęciony pamięci boha­terów wars­zaw­skiego getta. To tutaj w 1970 roku skła­da­jąc wieniec uklęknął Willy Brandt, zami­ast po popra­wi­e­niu pamiąt­kowej szarfy stanąć po prostu w milc­ze­niu.

To był całko­wi­cie niepla­no­wany i spon­ta­niczny gest.” (Walter Scheel)

Willy Brandt zapo­c­ząt­ko­wał tym gestem pokory proces pojed­na­nia z sąsied­nim krajem. To była jego prośba o wybac­ze­nie okro­pności nazizmu i najbard­ziej charakte­ry­sty­czny gest w jego poli­tyce wschod­niej. Za poli­tykę wschod­nią (Ostpo­li­tik) poli­tyk SPD otrzy­mał w 1971 roku poko­jową nagrodę Nobla.

Muzeum Histo­rii Żydów Polskich zost­ało otwarte dopiero w paźd­zier­niku 2014 roku i jest naprawdę nowo­c­zesne, od awan­gar­do­wej bryły, poprzez godne uwagi instalacje wnętrza (np. sztetl), po inter­ak­tywne atrak­cje wysta­wi­en­nicze. Zanurz­amy się w tysiącletniej histo­rii, która jest przed­sta­wiona tak cieka­wie, że wciąż mamy ochotę na więcej. 

Małe medyta­cy­jne wysepki zachę­cają gości do zatrzy­ma­nia się, do krót­kiej przerwy, do „przetra­wi­e­nia” widzi­anych obra­zów.

Już sama archi­tek­tura muzeum zapiera dech w pier­si­ach. Szklany budy­nek przed­zie­l­ony jest szczel­iną (symbo­li­zuje ona prze­jście Żydów przez Morze Czer­wone). Świat zewnę­trzny i wnętrze muzeum są tą szczel­iną niemalże tajem­niczo połąc­zone. Wewną­trz budow­lane mistrzostwo idzie jesz­cze dalej: gale­rie i pomies­z­c­ze­nia mają zaokrąg­lone ściany, pomiędzy którymi łatwo tracimy orien­ta­cję. Łagod­nie prowadzą nas one dalej między poko­ay­zwanzmi kole­jno epokami. 

 

* * *

Rozdział 6

Jeść jak Polacy

Śniada­niowy targ ekolo­giczny pod gołym niebem. Naleś­niki z kremem czeko­la­do­wym, trady­cy­jna węgier­ska kieł­basa i lipowa lemo­niada. Do tego mały koncert jazzowy. Boskie życie w Polsce. 

Gdy robimy się głodni Stef­fen prowadzi nas do półno­c­nej części miasta, jego ulub­io­nej dziel­nicy — na Żoli­borz. Ta dziel­nica stosun­kowo dobrze przetrwała bombar­do­wa­nia i zachowała wiele ze swojego przed­wo­jen­n­ego klimatu. W roku 2012 pewien ojciec wpadł tutaj na pomysł zorga­ni­zo­wa­nia ekolo­gicz­nego targu śniada­nio­wego. Jego pomysł sprawd­ził się i teraz przez cały rok co sobotę na ulicy Wojska Polskiego (lub w sąsied­niej hali, jeśli jest naprawde zimno) od godziny 9 do 17 ma miejsce prawd­ziwe „must-be”.

Na dużej pola­nie znaj­dują się tuziny stoisk należą­cych do małych produ­cen­tów ekolo­gicz­nej żywności. Po bokach usta­wione są drew­niane ławy, przy których siedzą goście i spoży­wają bagietki z roast­bee­fem czy jajecz­nicę ze szczy­pior­kiem. Niek­tórzy siedzą na łące na kolo­ro­wych kocach i urzad­zają sobie piknik, jedzą naleś­niki z kremem czeko­la­do­wym, chałkę domo­wej roboty albo trady­cy­jną węgier­ską kieł­basę i popi­jają przy tym lipową lemo­ni­adę lub świeżo wyciś­nięty sok poma­rańc­zowy. W tle bawią się dzieci z psami, z głoś­ni­ków leci muzyka Boss­a­novy, w połud­nie odbywa się mały koncert jazzowy. Słuch­amy tego sied­ząc w zaim­pro­wi­zo­wanych namio­t­ach. Ich trzepo­c­zący, przez­ro­c­zysty mate­riał przen­osi nas w zacza­ro­wany świat baśni. 

Tak niere­al­nie idyl­li­czne może być zatem to brzydkie kaczątko, jakim jest Wars­zawa. Moim zdaniem wyrósł z niego już łabędź. 

 
 

Poufna rekomendacja: Bar mleczny

Na temat polskiego jedze­nia Stef­fen może się długo rozwod­zić. Rzecz jasna w rozwi­ja­jącej się metro­po­lii nie brakuje fantas­ty­cz­nych międ­zy­na­r­odo­wych restau­racji. Ale on poleca coś, co spodoba się wszyst­kim tęskni­a­cym za mini­oną epoką. To bary mleczne z czasu socja­lizmu, których domową kuch­nię Stef­fen tak bardzo ceni. Najbard­ziej auten­ty­czny bar mleczny Wars­zawy to „Bar Gdań­ski” przy ulicy Andersa. Tutaj od 1989 roku zmie­niło się niewiele. Wyso­kie ściany poma­lo­wane są na żółto, stoły są proste, kafelki niebies­kie. W okienku widać uwija­jące się kuch­arki, przy kasie stoi pani Kasia, ener­giczna i pros­to­li­ni­jna szefowa. Stef­fen twierdzi, że w polskim barze mlecz­nym nigdy jesz­cze nie widział męskiego pracow­nika.

Bary mleczne są dumnymi pomni­kami polskiego matri­ar­chatu.

Nazwa „bar mleczny“ jest jednak myląca, bo suge­ruje raj dla wege­ta­rian. Nie są tu serwo­wane jedy­nie potrawy mleczne, ale mięsne. Serwo­wanych jest tu więcej dań niż w niejed­nej chińs­kiej restau­racji: siedem­naście rodza­jów zup, w tym cztery rodzaje barsz­czu, poza tym m.in. zupa faso­lowa, rosół i neapo­li­tańska zupa maka­ro­nowa. Zjeść tu można również kilka rodza­jów kaszy, która jest w Polsce bardzo popu­larna, a kto jej nie lubi, może wybrać zwykłe jajka sadzone z bocz­kiem. Mogą to zrobić nies­tety tylko osoby znające język – menu dost­ępne jest bowiem tylko po polsku.

Rada Stef­fena: Wybrać coś w ciemno, nawet jeśli nazwa potrawy nic nic nam nie mówi.

Na samym początku Stef­fen twardo trzy­mał się tej reguły i grze­cz­nie zjadał, co mu serwo­wano. Zdar­zało się wprawd­zie, że zamówiony przez przy­padek budyń wani­liowy nie paso­wał do zjed­zo­nej wcześ­niej zupy ogór­kowej, ale mimo to wszyst­kie dania zawsze mu smako­wały.

181

Podzi­wiamy naszego rodaka nie tylko za to, jak nonsza­lancko porusza się w świe­cie kobiet, które nieustan­nie chcą robić sobie z nim zdjęcia, najchęt­niej pod ręke.

Także za to, jak pięknie i płyn­nie mówi po polsku, nie zważa­jąc na szeles­z­c­zące spółgłoski i siedem przy­pad­ków. Teraz już wiem, że Stef­fen Möller napi­sał cztery książki. Ukazały się one po niemiecku, po polsku, a także po angielsku. Na spot­ka­nia autor­skie i jego występy wyprze­da­wane są wszyst­kie bilety. Dost­aje zapr­o­sze­nia z amba­sad, od zarządów firm, poja­wia się w audy­c­jach tele­wi­zy­jnych, w których opisuje polską mental­ność. Za wkład w polsko-niemieckie pojed­na­nie otrzy­mał Feder­alny Krzyż Zasługi.

Na tym polu plasuje się zaraz za Willy Brand­tem i jego uklęknięciem w Wars­za­wie.

Alte tak naprawdę zauważamy to co osiąg­nął, gdy perfek­cy­jną polsz­c­zyzną zamówił nam obiad w barze mlecz­nym. Wybacz­cie, ale tutaj muszę pozwo­lić sobie na takie sfor­muło­wa­nie: To, jak dzięki Stef­fenowi nabier­amy apetytu na jego ukoch­aną Wars­zawę, po prostu rzuca nas na kolana. Teraz i ja się z nim zgad­zam: W drogę do Polski!

* * *

Z niemieckiego na polski przełożył Artur Bogd­ano­wicz

Recommendation & Info

Stef­fen Möller:
Miłość do Wars­zawy (i reszty kraju) Stef­fen Möller wyraża w czte­rech książ­kach (w języku niemieckim: Viva Warsawa, Viva Polo­nia, Expe­di­tion zu den Polen, Vita Clas­sica) i niemiecko-polskich autor­skich wiecz­or­ach kaba­re­to­wych. Za zasługi dla poro­zu­mie­nia niemiecko-polskiego był wielok­rot­nie nagrad­zany i odznac­z­any, w tym Feder­al­nym Krzyżem Zasługi.
 

Read more

Dear Dolomites, I'm Back

Trentino - South Tyrol

Dear Dolomites, I'm Back

Me and the moun­ta­ins. It’s never been simple. On the one hand, I had in my head a Heidi-style idyll, on the other an inci­dent from my child­hood – one that wasn’t funny at all. Gitti Müller returns to South Tyrol.

Start Episode

Bochum: Steel Heartbeats

My city: home (1)

Bochum: Steel Heartbeats

Bochum, I come from you. There aren’t many who can say that. Annika Engel­bert can. A story about culture, educa­tion and lots of love in the Ruhr, visua­li­zed by Ronald Krentz. 

Start Episode

An Episode by

Tales of Tradition

Karin Lochner & Peter von Felbert

At the age of thir­teen, Karin Loch­ner made her own fancy-dress costume as a feisty repor­ter. Five years later she published her first arti­cle in the Munich news­pa­per Merkur. Since then she has writ­ten about travel, food and tradi­tio­nal customs, and in 2013 she won the Valais Media Prize. Peter von Felbert grew up in Ober­hau­sen and studied photo­gra­phy in Biele­feld. He photo­graphs ever­y­thing that moves, and is curr­ently working on a book about the Ruhr region in western Germany.

Readers Mail

Tell us what you think

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert.

  • Mandy // Movin'n'Groovin on 7. Februar 2016

    Danke für die tolle Geschichte über Warschau — ich hatte die Stadt bisher tatsäch­lich noch nicht auf meiner Reise-Wunschliste, jetzt ist sie aber ziem­lich weit nach oben gerutscht. :)

    Reply
    • David T. on 19. Februar 2016

      Wars­zawa kann ich nur empfeh­len, es ist eine span­nende Stadt, wie auch erwähnt nicht zu über­lau­fen, wie Paris oder London, aber trotz­dem mit viel Charme… Ich durfte 3 Monate in Polen, damals in Ober­schle­sien wohnen und habe das Land lieben gelernt. Polen ist, wie gesagt ein span­nen­des Land, aber auch weitere Teile Polens muss man gese­hen haben! In diesem Fall, eine gute Reise nach Wars­zawa :) Do widze­nia! (Auf Wieder­se­hen) :) David T. —-

  • Matze on 8. Februar 2016

    Als ich vor fünf Jahren das erste Mal in Warschau war, hat es mich umge­hauen. So viele Expe­ri­mente, so viel Aufbruch, so viel Platz für ein Dazwi­schen, für verrückte Orte, gelebte Herz­lich­keit und Alter­na­ti­ven. Wer Herr Möller war, wusste ich bis eben nicht und irgend­wie ist das doch skur­ril, dass sich nicht mal 100 km von Berlin ein ande­rer kultu­rel­ler Kosmos auftut, in der die Uhren ein biss­chen anders ticken als in Deutsch­land — Ich finde das sehr berei­chernd. Danke für diesen Arti­kel! :)

    Reply
  • Beate on 8. Februar 2016

    Die Bilder von Peter von Felbert, der Text von Karin Loch­ner — das sind schon mal Garan­ten für großes Vergnü­gen beim Lesen und Anschauen. Und jetzt stel­len die beiden auch noch Stef­fen Möller vor, diesen groß­ar­tige Beob­ach­ter polni­scher Lebens­art! Ich bin wirk­lich begeis­tert und habe gleich mal Warschau auf die Lister der demnächst zu besu­chen­den Städte geschrie­ben. Und vielelicht verra­ten mir die beiden ja auch noch die Tele­fon­num­mer von Stef­fen .…
    Jeden­falls: Kompli­ment an euch beide, Karin und Peter!!!

    Reply
  • Hermann on 8. Februar 2016

    Hallo Reisende.…

    rich­tig klasse Dein Reise­be­richt und span­nend gemacht. Gute Darstel­lung einer Stadt, die ich vor vielen Jahren mal beruf­lich besucht habe. Schreib weiter sso lebendig…es liest sich gut!

    Hermann

    Reply
  • Sabine on 8. Februar 2016

    Ein sehr leben­di­ger und infor­ma­ti­ver Reise­be­richt mit tollen Bildern und anschau­li­cher Spra­che.

    Reply
  • Renate on 8. Februar 2016

    So bin ich doch glatt gerade gemüt­lich in eine Decke einge­hüllt von meinem Sofa aus, von einem bayri­schen Dorf bis nach Warschau gereist. Und obwohl ja nur ein paar auser­wählte Orte und Bege­ben­hei­ten vorka­men hatte ich, Dank der wunder­ba­ren locker, infor­ma­tiv, und humor­voll geschrie­be­nen Repor­tage von Karin Loch­ner und den tollen Fotos von Peter Felbert, das Gefühl live mit dabei zu sein.
    Wenn mich jetzt jemand fragen würde ob ich schon mal in Warschau war, würde es mich nicht wundern wenn mir ein, den Tatsa­chen nicht so ganz entspre­chen­den, „Ja“ raus­rut­schen würde. Vielen Dank für die schöne Reise!!!!!!!!!

    Reply
    • David T. on 19. Februar 2016

      Die Bücher von Stef­fen Möller lassen einen auch in eine andere Welt eintau­chen… Ich liebe den Osten!-

  • Nelson on 8. Februar 2016

    Warschau anders!! Super gemacht! Der Inhalt und die Form über­zeu­gen nicht nur, sie sind umwer­fend, genial. Es macht Freude, einen Arti­kel so lebhaft mitzu­ver­fol­gen, zu lesen, zu sehen, zu hören. Danke an die Auto­ren, die Macher Karin und Peter :-)

    Reply
  • Ingrid on 8. Februar 2016

    ein toller Bericht über Warschau, ich bin rich­tig neugie­rig auf die Stadt gewor­den

    Reply
  • monacopetra on 8. Februar 2016

    Eine konge­niale Passung von Text und Bildern, die große Lust macht auf diesen Spuren Warschau zu entde­cken!

    Reply
  • anonym on 8. Februar 2016

    Umwer­fende Fotos, sehr inter­es­san­ter, kurz­wei­li­ger Text. Das macht unbe­dingt Laune Warschau zu besu­chen. Wir hatten damals in der 12. Klasse die Wahl für die Studi­en­fahrt: Amster­dam oder Warschau. Natür­lich fiel die Wahl auf Amster­dam. Nun denke ich, dass es schade war! Aber der Besuch kann ja noch gemacht werden. Dieser Mann ist ja unglaub­lich, seine positiv-motivierende Aura kommt auf den Fotos sogar rüber. Die Website ist übri­gens fantas­tisch. Ich mag den drama­tur­gi­schen Aufbau zwischen Text, Fotos und Filmen. Genial.

    Reply
  • Brigitte on 8. Februar 2016

    Sehr schö­ner Arti­kel über einen beson­de­ren Mann der zwei Welten zusam­men bringt.

    Reply
  • Birgit Barth on 8. Februar 2016

    Ein char­man­ter und auf Warschau neugie­rig machen­der Arti­kel! Hätte nie gedacht, dass ich die Stadt inter­es­sant finden könnte!

    Reply
  • Juliane on 8. Februar 2016

    Ich war bisher immer nur Lese­rin von gedruck­ten Reise­be­rich­ten und merke, dass sich mir online eine ganz neue Welt auftut. Durch die Bilder und Videos, die persön­li­che Perspek­tive und den leben­di­gen Text, bekomme ich ein gutes Gefühl dafür, was mich in Warschau wirk­lich erwar­tet und wo ich unbe­dingt hin muss ;-)

    Reply
  • Kerstin on 8. Februar 2016

    Wir waren vor einem Jahr in Warschau, sind sozu­sa­gen hinge­stol­pert, ohne etwas über die Stadt zu wissen. Uns hat Warschau so faszi­niert, dass wir mehr drüber wissen woll­ten, und auch wieder hinfah­ren wollen. Danke für die groß­ar­tige Reise­re­por­tage, die so leicht und char­mant zu lesen ist — da gibt es also noch eini­ges zu entde­cken für uns. DANKE :-)

    Reply
  • doge on 8. Februar 2016

    Super inter­es­sant, toll recher­chiert, ich wußte garnicht.daß Polen so viel zu bieten hat.
    Macht Lust aufs Kennen­ler­nen.

    Reply
  • Barbara on 8. Februar 2016

    Wie leben­dig, wie voller guter Eindrü­cke in Wort und Bild! Und wie wich­tig, dass neben den „befremd­li­chen“, abwei­sen­den Nach­rich­ten aus Polen die Repor­tage uns andere Menschen und ihre Geschich­ten erle­ben lässt.

    Reply
  • Reichert Sonja on 8. Februar 2016

    Tolle Bilder und die Doku­men­ta­tion ist sehr gelun­gen! Ich wollte nur kurz durch­stö­bern, es hat mich aber dann nicht mehr losge­las­sen.

    Reply
  • Monika on 8. Februar 2016

    Das ist eine inter­es­sante, span­nende und doch mit leich­ter Hand geschrie­bene Reise durch Warschau, die Lust auf mehr macht. Danke für die Tipps, die Geschichte, die super Fotos und die netten Videos.

    Reply
  • Cornelia on 8. Februar 2016

    SUPER, span­nend geschrie­ben.

    Reply
  • Manja on 8. Februar 2016

    Oh, ich will jetzt auch so schnell wie möglich nach Warschau und mir alles „in echt“ anschauen! Was für eine tolle Kombi: wunder­bare Texte ergänzt durch kurze Film­schnip­sel, die die Atmo­sphäre einfan­gen.

    Reply
  • NinaHa on 8. Februar 2016

    Dieser leben­dige und authen­ti­sche Arti­kel zusam­men mit den schö­nen Fotos macht rich­tig Lust darauf, selbst einmal nach Warschau zu fahren.

    Reply
  • Martina on 8. Februar 2016

    Tolle Fotos! Man bekommt Lust sich die Stadt und das Land tatsäch­lich anzu­schauen!

    Reply
  • Ilona on 8. Februar 2016

    Ach da werde ich wehmü­tig und möcht‘ am liebs­ten auch gleich wieder nach Warschau. Aber Dank des vergnüg­lich zu lesen­den Reise­be­richts und der wunder­ba­ren Bilder ist das Warten nicht so schlimm.…

    Reply
  • Viola Lombard on 9. Februar 2016

    Inter­es­san­ter und viel­sei­ti­ger Arti­kel über die Stadt Warschau, die mir bisher noch unbe­kannt war. Würde ich jetzt gerne mit den histo­ri­schen Orten kennen lernen. Viel Erfolg noch!

    Viola

    Reply
  • Lisa on 9. Februar 2016

    Wow — ein wunder­ba­rer Bericht über das Leben in Warschau und natür­lich auch über Stef­fen. Obwohl ich ihn nicht kenne, kommt er mir jetzt schon total vertraut vor. Kompli­ment an die Schrei­be­rin Karin und auch ein großes Kompli­ment an den Foto­gra­fen Peter. Ich war jetzt einfach mal eben für ein paar MIntuen in Warschau — ein schö­nes Vergnü­gen. Danke euch.

    Reply
  • Wolfgang Stoephasius on 9. Februar 2016

    Wow — eine super Geschichte — und zum Nieder­knien gekonnt präsen­tiert! Ich selbst war ja schon zwei­mal in Warschau (1973 und 1987), also noch zur kommu­nis­ti­schen Zeit — und war damals von der Stadt und den Menschen dort sehr ange­tan. Aber jetzt muss ich da unbe­dingt noch einmal hin. Mir tut nur unend­lich leid, dass im Land nun eine Regie­rung an die Macht gekom­men ist, die das Wirken so wunder­ba­rer Menschen wie Stef­fen Möller nicht wahr­ha­ben will und alles dafür tut, alte Vorur­teile wieder aufle­ben zu lassen. Das sage ich als gebo­re­ner Nieder­schle­sier, der sich nichts mehr wünscht, als ein brüder­li­ches Verhält­nis zu unse­rem großen Nach­barn im Osten.

    Reply
  • Elke on 9. Februar 2016

    wunder­bar geschrie­ben, macht neugie­rig auf die Stadt

    Reply
  • lisa on 9. Februar 2016

    das ist ein toller Reise­be­richt über Polen, hatte ich bis jetzt nicht im Blick, jetzt schon!

    Reply
  • Gabriella on 9. Februar 2016

    Nach Warschau wollte ich vorher nie, aber das klingt wirk­lich inter­es­sant — ich werde diese Tipps mitneh­men!

    Reply
  • Josef on 9. Februar 2016

    Ein toller Arti­kel über eine wahr­schein­lich wunder­schöne Stadt. Karin Loch­ner ist mir als Auto­rin bereits bekannt und es ist immer wieder ein Vergnü­gen Ihre Geschich­ten zu lesen! Weiter so! Und.…..Gott sei Dank fahr ich im April nach Warschau

    Reply
  • Bathseba on 9. Februar 2016

    wow, das macht ja rich­tig Lust auf Warschau!
    Super Arti­kel!!!!!!!!!!

    Reply
  • U.B. on 9. Februar 2016

    Der Bericht von Karin Loch­ner über Warschau weckt meine Reise­lust! Osteu­ropa stand bisher nicht so im Zentrum meines Inter­es­ses, aber das könnte sich durch diesen einfühl­sa­men Reise­be­richt ändern.

    Reply
  • Ingrid on 9. Februar 2016

    Liebe Karin,

    vielen Dank für diese schöne Erzäh­lung und die tollen Fotos. Du hast mich über­zeugt, bald auch mal nach Warschau zu reisen…

    Reply
  • Gerds on 9. Februar 2016

    Wunder­volle Fotos und aufre­gende Texte. Alles zusam­men eine tolle Reise.

    Reply
  • marion on 9. Februar 2016

    Wieder einmal ein wahr­haft stim­mungs­vol­ler Reise­be­richt. Eindrucks­volle Bilder und stim­mungs­volle Video­schnip­sel von Peter von Felbert verbin­den sich mit den kurz­wei­li­gen Texten von Karin Loch­ner zu einer Einheit.
    Es gelang den Beiden einen Bogen von der Vergan­gen­heit zur Gegen­wart zu span­nen ohne beleh­rend zu wirken.
    Warschau und das Leben dort wurde so leben­dig wieder­ge­ge­ben, dass ich Lust bekomme einfach hin zu fahren.

    Reply
  • Melanie on 9. Februar 2016

    Inspi­rie­ren­der Bericht und tolle Fotos!

    Reply
  • Katrin Burger on 9. Februar 2016

    Wow, ich habe viele Freunde aus Polen, aber hätte nie gedacht, dass es dort so schön ist. Vielen Dank für diese tolle Erzäh­lung und die tollen Fotos. Ihr schafft es wirk­lich den Leser auf diese Reise mitzu­neh­men.

    Reply
  • Anja-Susann Huber on 9. Februar 2016

    Unter­halt­sam, kurz­wei­lig und witzig geschrie­ben! — Ich fühle mich durch den wunder­ba­ren
    Schreib­stil und die schö­nen Fotos wirk­lich an den Ort des Gesche­hens versetzt und es
    macht Spass Stefen Möller in seinem Warschau zu beglei­ten.

    Mich hat´s eigent­lich auch nie nach Polen gezo­gen. Jetzt schon!

    Anja-Susann Huber

    Reply
  • Wahnie on 9. Februar 2016

    Oh, ich muss doch auch mal nach warschau! so ein schö­ner, leich­ter arti­kel! man denkt ja immer an die schwere, polni­sche seele, aber jetzt… jetzt denkt man, man sollte sich das mal näher begu­cken.… danke!!

    Reply
  • Karin on 9. Februar 2016

    Ein wunder­ba­rer Bericht mit tollen Fotos und Videos über eine bemer­kens­werte Stadt, die sich in der Tat vom häss­li­chen Entchen zum Schwan entwi­ckelt. Wir sind letz­tes Jahr zu einer Radreise durch die Masu­ren in Warschau gestar­tet und waren sehr beein­druckt von der Viel­falt, die diese Stadt zu bieten hat. Unser Reise­lei­ter hat sehr oft Stef­fen Möller erwähnt, ange­fan­gen mit dem Recht­schreib­wett­be­werb ;-)) bis zu Lesun­gen aus seinen Büchern. Er ist in Polen wirk­lich eine Nummer!
    Vielen Dank für die super Repor­tage und macht weiter so!

    Reply
  • Lisa on 9. Februar 2016

    Sitze gerade auf Ko Samui und über­lege, wohin die nächste Reise gehen soll. Nach diesem appe­tit­an­re­gen­den Häpp­chen würde ich mal sagen — es wird Warschau.

    Reply
  • bert butzke on 9. Februar 2016

    Polen war für mich eher ein „blin­der Fleck“, aber diese Geschichte reizt ja zum Hingu­cken und Reisen. Nicht nur Stef­fen Möller mit seinen Sicht­wei­sen und Erfah­run­gen, die Beob­ach­tun­gen des Alltags­le­bens, der klei­nen Ecken und polni­schen Besonderheiten.…toll und ohne modi­sche Schnör­kel foto­gra­fiert und wunder­schön erzählt. Danke!

    Reply
  • katrina france on 9. Februar 2016

    Super Arti­kel, man hat das Gefül haut­nah dabei zu sein. Man bekommt große Lust einmal nach Polen zu reisen.

    Reply
  • Gudrun Küffner on 9. Februar 2016

    Eine wunder­bare Repor­tage.
    Ich wäre gern real dabei gewe­sen und fahr so bald wie möglich hin!

    Reply
  • Brigitte Axtner on 9. Februar 2016

    Ich war noch nie in Warschau, hab aber beim Lesen und Hören Eures Berichts rich­tig Lust bekom­men, auch mal dahin zu fahren.
    Ihr habt Warschau von so vielen Seiten gezeigt, dass bestimmt jeder etwas findet, das ihn beson­ders inter­es­siert. Kompli­ment!
    Brigitte

    Reply
  • Angelika Welz on 9. Februar 2016

    Ange­lika on 9. Februar 2016

    Ein sehr gut gemach­ter und hoch infor­ma­ti­ver Arti­kel über unsere Nach­barn, über die wir leider immer noch viel zu wenig wissen.
    So geht es mir jeden­falls. Schade, dass wir dieses Land bei der Urlaubs­pla­nung bisher über­sehn haben,
    aber das lag wohl auch an der mit Zisch­lau­ten verse­he­nen, mir leider unver­ständ­li­chen Spra­che.
    Der Beitrag ist sehr liebe­voll gemacht, man erkennt die dahin­ter­ste­hende Leiden­schaft unschwer.
    Vielen Dank dafür !

    Reply
  • Valeska on 9. Februar 2016

    Eine gelun­gene Repor­tage, eindrück­lich und einla­dend, Warschau zu besuchen…Danke!

    Reply
  • Annette on 9. Februar 2016

    Danke für den eindrück­li­chen, kurz­wei­li­gen Städ­te­be­richt. Die Auswahl der Bilder und der infor­ma­tiv lockere Schreib­stil machen Lust auf mehr — Warschau rückt in den Focus für die Planung der nächs­ten Städ­te­tour -:) und ich bin schon gespannt auf weitere Inspi­ra­tio­nen.…

    Reply
  • Ingrid Rauchfuß on 10. Februar 2016

    Tolle Doku­men­ta­tion, span­nen­der und witzi­ger Text, super Fotos und Kurz­vi­deos!, man bekommt rich­tig Lust, nach Warschau zu fahren und die Reise nach-zu-erleben.
    So schöne Fotos! So inter­es­sante Texte! Vielen herz­li­chen Dank!, und „weiter so“

    Reply
  • Sigrid on 10. Februar 2016

    Habe hier mehr über Warschau erfah­ren als von meinen polni­schen Bekann­ten.
    Hat Lust auf eine Reise gemacht, obwohl ich die Videos gar nicht abspie­len konnte (muss meinen alten PC aufpep­pen).
    Auf nach Warschau.

    Reply
  • volllker on 10. Februar 2016

    … das klingt so gut, dass es rich­tig neugie­rig macht, obwohl — oder gerade weil? — Polen und seine Haupt­stadt bisher nicht unbe­dingt ganz oben auf meiner Hitliste waren.

    Reply
  • Jessica on 10. Februar 2016

    Ich will nach Warschau! Sofort!
    Einfach toll, wie man in diesem Reise­be­richt nicht nur viel über das aktu­elle Warschau, sondern auch über dessen sehr bewe­gende Geschichte erfährt. Und wie man dann noch wie ganz neben­bei auch den (sehr sympa­thi­schen!) Prot­ago­nis­ten rich­tig gut kennen­lernt.
    Ein rundum gelun­ge­ner Bericht, der rich­tig Lust aufs Reisen und Entde­cken macht.

    Reply
  • Sabine on 10. Februar 2016

    Ein sehr stim­mungs­vol­ler Reise­be­richt, der uner­war­tet Appe­tit auf Polen/Warschau macht.

    Reply
  • Kathrin on 10. Februar 2016

    Kath­rin, 10.02.2016
    Sehr unter­halt­sam und kurz­wei­lig zu lesen. Macht neugie­rig, die Stadt mal kennen zu lernen und selbst in ihr zu “ stöbern“.
    Wäre schön, in Zukunft noch viele Reise­be­richte von Frau Locher lesen zu können.

    Reply
  • Vesna Tornjanski on 10. Februar 2016

    Wer da keine Lust auf Warschau bekommt? Haut­nah beschrie­ben und foto­gra­fiert! Dass mit der Hand­ta­sche und dem Geld, das wegläuft, erklärt eini­ges. Insge­samt zum Nieder­knien… Dank Autor+Fotograf!

    Reply
  • Uschi Mueller on 10. Februar 2016

    Mein Jugend­traum war es auch, „rasende Repor­te­rin“ zu werden. Leider wurde daraus nichts. Aber Karin Loch­ner hat ihren Traum wahr gemacht — super — und man spürt aus jeder Zeile ihre Begeis­te­rung, wie sie sich hinein vertieft in die jewei­lige Mate­rie und spezi­ell hier die gewach­sene Liebe zu Warschau. Dank der lang­jäh­ri­gen Team­ar­beit von Karin Loch­ner und Peter von Felbert ist das wieder eine „runde Sache“ gewor­den.

    Reply
  • Nicola on 10. Februar 2016

    Tolles Format mit der Kombi aus Bildern, Video und Text — unter­halt­sam, fröh­lich, macht neugie­rig selbst Warschau zu erkun­den und zu entde­cken oder wie schon jemand geschrie­ben hat „man war gefühlt schon einmal da“.

    Reply
  • Sabine on 10. Februar 2016

    Toller Bericht, kurz­wei­lig, macht neugie­rig, lädt ein.

    Reply
  • Peter Flanigan on 11. Februar 2016

    I sort of used to giggle at all the Poles, who come to my home­town of West­mins­ter to polish up their English — as they say. Howe­ver, as I came across Karin’s recen­sion by chance, I found myself reali­sing that these Poles are remar­kably fasci­na­ting people. In fact, despite my limi­ted know­ledge of Conti­nen­tal languages, the more I keep reading about them in Steffen’s books, the more I feel that I ought to be paying them a return visit — to polish up my Polish, as it were.

    Reply
  • Barbara Bauer on 11. Februar 2016

    Schö­ner Artikle,der einen sofort mitnimmt in diese Stadt und die Menschen näher bringt.Eine gute Vorbe­rei­tung für meine eigene Polenreise,die leider dies­mal noch nicht nach Warschau führt.Besonders gut und wich­tig finde ich,daß auf die ältere und jüngere zeit­ge­schichte Bezug genom­men wird.

    Reply
  • Elke Fischer, logopädische Praxis in Deggendorf on 11. Februar 2016

    Wahn­sinn! Meine Fami­lie und die Mitar­bei­ter meiner Praxis sind total beein­druckt über diesen so span­nen­den, infor­ma­ti­ven und sensi­blen Bericht über die Metro­pole Warschau. Sie schafft es, uns in voll­kom­men unbe­kannte Welten mitzu­neh­men. Ich habe das Gefühl, als ob ich selbst dabei gewe­sen wäre.

    Reply
  • Renate Antonie on 11. Februar 2016

    Ein recht inter­es­san­ter Arti­kel mit tollen Fotos. Das Zusam­men­spiel von Repor­te­rin, Foto­graf und Stef­fen hat offen­sicht­lich prima geklappt. Es macht Freude diesen viel­sei­ti­gen Reise­be­richt zu lesen.

    Reply
  • Philipp Seidl on 12. Februar 2016

    Eine tolle Geschichte, die ganz von alleine erzählt. Wer noch nicht in Polen war, der sollte spätes­tens bei diesem Reise­be­richt Lust bekom­men haben. Toll geschrie­ben, ein wunder­ba­res Porträt. Danke dafür…

    Reply
  • Caroline Klein on 12. Februar 2016

    Ich kann mich noch erin­nern, als wir vor vielen Jahren mit der Fami­lie in Polen waren und genau so finde ich mich in dem Bericht wieder. Ganz toller Erzähl­stil und gekonnt insze­niert. Auch die Bilder vermit­teln ganz wunder­bar die Stim­mung der Reise. So lernt man Polen fast besser kennen als seine eigene Stadt ;)

    Reply
  • Susanne on 12. Februar 2016

    Toller Bericht über Warschau, macht rich­tig Lust hinzu­fah­ren. Das hätte ich nicht gedacht… Danke dafür!

    Reply
  • Gudrun Huber-Hoffmann on 12. Februar 2016

    Obwohl ich ein Flücht­lings­kind war, das aus Reichen­berg, Nord­böh­men, kam, das nahe der polni­schen Grenze lag, inter­es­sier­ten mich Polen und seine Städte nie. Das änderte sich mit Irena, unse­rer polni­schen Putz­hilfe, die gerne von ihrer Heimat erzählt. Dann las ich die Reise­re­por­tage über Warschau und war beein­druckt von der gekonn­ten,
    span­nen­den, sprit­zi­gen, humor­vol­len Bericht­erstat­tung, den Fotos und Einspie­lern. Sofort wäre ich gerne in diese
    Stadt gereist. Viel­leicht wirds ja noch. Und dann dieser Stef­fen Möller, Super­star. Natür­lich kennt ihn auch Irena
    und will ja keine Show mit ihm verpas­sen.
    Es ist ein Genuss, zu lesen, wie Karin Loch­ner mit Spra­che umgeht und Peter Felbert mit seinem
    Foto­ap­pa­rat.
    Gudrun Ingrid Huber-Hoffmann

    Reply
  • Aebersold on 12. Februar 2016

    Nach diesem inter­es­san­ten Arti­kel und den tollen Fotos auf jeden Fall eines meiner nächs­ten Reise­ziele.

    Reply
  • Böni Liselotte on 13. Februar 2016

    Dieser super leben­dige und mitreis­sende Reise­be­richt macht Lust,
    diese Stadt selbst zu erle­ben. Gross­ar­tig!

    Lise­lotte Böni, 13.Februar 2016

    Reply
  • Andrea Kronmüller on 13. Februar 2016

    Ein sehr leben­di­ger und inter­es­san­ter Bericht über Warschau, hat mir die Stadt nahe­ge­bracht! Abwechs­lungs­reich und mit einer Prise Humor. Sehr schöne Fotos

    Reply
  • Birgit Hoffendahl on 13. Februar 2016

    Da packt mich die Reise­lust. Polen stand bis vor kurzem nicht auf meiner Desti­na­ti­ons­liste. Jetzt schon! Nix wie hin! Toll geschrie­ben, tolle Fotos.

    Reply
  • Daniel on 13. Februar 2016

    Da kann ich nur mit meinem polni­schen Lieb­lings­lob sagen: Bomba

    Reply
  • Hermine on 13. Februar 2016

    Bis jetzt hat mich Warschau nicht so beson­ders gereizt, aber nach diesem Bericht habe ich große Lust, die Stadt kennen­zu­ler­nen. Sehr leben­di­ger Text und „appe­tit­an­re­gende “ Bilder . Da muss ich doch wohl bald mal hin.

    Reply
  • Magdalena on 13. Februar 2016

    Dieser fantas­ti­sche Warschau­be­richt macht Lust dort­hin zu reisen. Hervor­ra­gende Bilder und die klei­nen Videos ergän­zen wunder­bar den Text. Danke!

    Reply
  • Silke Eu,amm on 14. Februar 2016

    Da sitze ich hier an einem Sonn­tag­nach­mt­tag und entschwinde nach Polen. Ich bin gefan­gen von den wunder­ba­ren Bildern, verweile auf einem jüdi­schen Freid­hof, mache Pause in einem wunder­schö­nen Park mit einem Biofrüh­stück zu welchem zarte jazzige Musik erklingt und fahre ein Stück mit in einer Kutsche, vor der anschei­nend ein Pferd mit eige­ner Meinung gespannt ist. zumin­dest glaubt das der Prot­ago­nist der Geschichte :0)
    Ein wirkllich lesens­wer­ter Bericht über eine Stadt die ich live kennen­ler­nen möchte.
    Noch in diesem Leben! Dank an die Auto­ren.

    Reply
  • Andreas on 14. Februar 2016

    Dziękuję bardzo, vielen Dank den beiden rasen­den Repor­tern Karin Loch­ner und Peter von Felbert. Und Respekt, was diese beiden Künst­ler des Wortes und des Bildes so eindring­lich zusam­men­ge­tra­gen haben, das macht wirk­lich Appe­tit – im kommen­den Jahr steht eine Polen­reise auf dem Programm und in deren Zentrum ein Besuch in Warschau. Und Stef­fen Möller’s Expe­di­tion von Berlin nach Warschau beglei­tet mich bereits seit eini­gen Tagen durch die Frei­zeit, eine Lektüre mit viel Humor und noch mehr Infor­ma­tio­nen über ein Volk und ein Land, von dem ich viel zu wenig wusste..

    Reply
  • seemann on 14. Februar 2016

    … Wunder­bare Fotos und Text, sehr eindrucks­voll! Ich war noch nie dort, aber das Kopf­kino ging gleich auf die Reise. Da möchte ich hin… Die Planung für ein verlän­ger­tes Wochen­ende stand eh im Raum — jetzt ist Warschau gebucht! Ich freue mich schon — vielen Dank dafür, liebe Karin Loch­ner & Peter von Felbert!

    Reply
  • Kasia on 14. Februar 2016

    Dieser Bericht ist tatsäch­lich „zum Nieder­knien“! Wie bunt und inter­es­sant die Stadt gewor­den ist! Obwohl iner­es­sant war sie schon immer, auch vor 30 Jahren, so lange ist es schon her! Da ist mir gleich ein alter Schla­ger einge­fal­len:
    „Wars­zawa da się lubić,
    Wars­zawa da się lubić,
    Tutaj szczęście można znaleźć,
    Tutaj serce można zgubić.“
    Danke!

    Reply
  • Friedel Schlegel on 14. Februar 2016

    Bin schon einige Male in Warschau gewe­sen, erst­ma­lig vor 40 Jahren, inzwi­schen aber schon längere Zeit nicht mehr. So konnte ich in dem Bericht viel Bekann­tes wieder­se­hen, ihm aber auch Neues und Infor­ma­ti­ves entneh­men. Warschau wandelt sich mäch­tig und manch­mal auch präch­tig. Die Fotos bieten foto­gra­fisch unspe­ku­la­tive, der Sache ange­mes­sene Perspek­ti­ven und Ansich­ten. Sie vermit­teln Eindrü­cke einer Stadt, die trotz ihrer z. T. schreck­li­chen Vergan­gen­heit sich anschickt, an Atmo­sphäre und hoher Lebens­qua­li­tät erheb­lich zu gewin­nen, und dass es sich lohnt, sich dort einmal umzu­se­hen. Karin Loch­ner und Peter von Felbert sei dafür gedankt. — Von der Karriere Stef­fen Müllers war mir bisher — leider — nichts bekannt. Erstaun­lich, aber viel­leicht doch typisch dafür, dass wir von unse­rem Nach­bar­land vergleichs­weise wenig wissen.

    Reply
  • Katrine Hermann on 15. Februar 2016

    Macht Spaß. Macht Lust. Macht Sehn­sucht. Jetzt muss ich wohl selbst hinrei­sen. Katrine

    Reply
  • Jana FV on 15. Februar 2016

    Hut ab! Ein super­tol­ler Reise­be­richt mit wunder­ba­ren Bildern! Ihr seid echt ein unschlag­ba­res Team. Ich habe mir fest vorge­nom­men, Warschau in diesem Sommer zu besu­chen :-) .. auch wenn mich die derzei­tige poli­ti­sche Konstel­la­tion eher abschreckt…

    Reply
  • Siglinde on 15. Februar 2016

    Ein ganz ande­rer Blick auf Polen, freund­lich, über­ra­schend, jung und leben­dig, und trotz der vielen Fans von Stef­fen nicht durch die rosa Brille betrach­tet. Eine Repor­tage, die moti­viert, seine Vorur­teile über dieses Land zu über­den­ken.

    Reply
  • Suni on 16. Februar 2016

    …eine wirk­lich span­nende, sehr infor­ma­tive Reise-Reportage über Warschau. Dazu noch hervor­ra­gende Fotos; da kommt die Reise­lust von ganz allein.

    Reply
  • Gerda on 16. Februar 2016

    In Bres­lau war ich ja schon…
    Nach dieser groß­ar­ti­gen Repor­tage muß ich jetzt unbe­dingt nach Warschau.

    Reply
  • Charlotte on 17. Februar 2016

    Ein Reise­be­richt ganz nach meinem Geschmack, vielen Dank dafür! Das möchte man selbst sehen und erle­ben. Warschau steht jetzt auf meiner Städ­te­rei­se­liste ziem­lich weit oben;-)

    Reply
  • Christof Schläger on 17. Februar 2016

    Ein kurzes und sehr schö­nes Meis­ter­stück ist gelun­gen. Die beweg­ten Fotos könn­ten eine eigene sensu­elle Art der Präsen­ta­tion werden. Ich konnte fast den Ort riechen und um die Ecke schauen. Sehr schön ist die Idee über­haupt etwas vom Leben in Polen auf sympa­thi­sche Art zu zeigen. Das ist Dir/Euch gut gelun­gen und sollte viel mehr gesche­hen. Ich blickte viel zu viel nach Westen, dabei haben wir tolle Nach­barn im Osten. In dieses Kommu­ni­ka­ti­ons­va­kuum kommt Deine Geschichte gerade recht, mach Neugie­rig auf Polen, super klasse. Ich hoffe eure Geschichte bekommt die gebüh­rende Aufmerk­sam­keit.

    Reply
  • Margit on 18. Februar 2016

    Danke für diesen arti­kel, der es wirk­lich geschafft hat, mein Inter­esse für wahr­schau und Polen zu wecken.
    Nach­dem alle meine Putz­frauen und Hand­wer­ker aus Polen stam­men, war für mich das Land Polen immer damit verbun­den( ich schäme mich).
    Der Text und die Fotos haben mich echt über­zeugt, ich muss mir wahr­schau anschauen, vor allem das Vier­tel Praga und essen muss ich eben­falls probie­ren.
    Danke für mein neues Reise­ziel!!!!

    Reply
    • Margit on 18. Februar 2016

      Warschau!!!!!

  • Stefanie Hutter on 18. Februar 2016

    WOW.….was für ein inspi­rie­rende und lust­ma­chende Geschichte über Warschau. Ganz ganz toll! Habe mich sofort danach auf die Suche gemacht und besu­che die Stadt in weni­gen Wochen. Dabei habe ich sicher den Beitrag, damit ich mir all die wunder­bar beschrie­be­nen Orte live anschauen kann. Vielen Dank dafür

    Reply
  • Birgit de Fries on 18. Februar 2016

    Vielen Dank für die leben­dige Beschrei­bung über Warschau, die sofort Lust macht, sich auf die Reise zu bege­ben. Das ist Erzähl­kunst und Bild­spra­che auf einem hohen Niveau, das rich­tig Freude berei­tet und Spaß macht. Obwohl, muss man da eigent­lich noch reisen, wenn Gedan­ken und Phan­ta­sie so toll ange­regt werden? ;)

    Reply
  • Achim on 19. Februar 2016

    Macht Laune sich durch die Story zu scrol­len. Star­kes Konzept, star­ker Text und starke Bilder.
    Aber das war vom Dream­team Lochner/Felbert auch nicht anders zu erwar­ten. Well done!

    Reply
  • karin die 2. on 19. Februar 2016

    Eine wunder­bare leben­dige Beschrei­bung, die einen neugie­rig macht mehr zu erfah­ren und zu erle­ben von diesem Juwel im Osten.

    Reply
  • Steffi on 23. Februar 2016

    Hallo, eigent­lich ist den voran gegan­gen Einträ­gen nichts hinzuzufügen.….schöner, infor­ma­ti­ver Bericht mit stim­mungs­vol­len Bildern. Wir werden Warschau im Sommer besu­chen und auf Spuren­su­che gehen:). LG Steffi

    Reply
  • Silke on 23. Februar 2016

    Warschau, inters­siert mich nicht, dachte ich zumin­dest, dann hab ich doch mal rein­ge­schaut in die travel episode! Cool, so inters­sant geschrie­ben, kurz­wei­lig, infor­ma­tiv, über­ra­schend, nie kommt Lange­weile auf, selbst geschicht­li­che Fakten sind origi­nell verpackt!
    Super­tol­ler Arti­kel, wunder­schöne Fotos, Gratu­la­tion an Auto­rin und Foto­gra­fen!

    Reply
  • Thekla on 27. Februar 2016

    Warschau kannte ich bisher nur als die Region in Polen wo man gute Rasse­hunde züch­tet — spezi­ell Möpse -
    Der Bericht bringt aber sehr anschau­lich auch viele weitere tolle Aspekte der Stadt ins Blick­feld. Es hat Spaß gemacht den sehr geschmei­di­gen Text zu lesen und die Bilder und Videos waren dabei äußerst hilf­reich sich einen guten Eindruck über diese Stadt und ihren Flair zu verschaf­fen.
    Thekla

    Reply
  • Irmi on 28. Februar 2016

    das macht Appe­tit auf mehr!
    so neben­bei — ohne es zu merken — war ich wohl selbst auf reisen dabei.…
    ich freu mich auf die nächs­ten episo­den von karin loch­ner, ihr schreib­stil und die offen­heit und natür­lich­keit, mit der sie rangeht, sind wunder­bar.

    Reply
  • Margarete on 4. März 2016

    Ich kann auch nur „Danke“ sagen für den wunder­ba­ren Beitrag über Warschau. Ich fahre im Juni mit 3 Freun­din­nen dort hin und bin zufäl­lig auf diese Seite gestos­sen. Ich muss sagen, jetzt bin ich so rich­tig neugie­rig gewor­den und freue ich mich noch viel mehr auf die Reise.…

    Reply
  • Sabine on 7. März 2016

    Macht rich­tig Lust, hinzu­fah­ren! Danke!!!

    Reply
  • Hedy Merighi on 9. März 2016

    So schön ist Warschau, und ein tolles Video. Ich bin begeis­tert. Danke­schön!

    Reply
  • Rozalia on 29. Mai 2016

    Hallo und ein herz­li­ches Danke­schön für die Eindrü­cke von Wars­zawa, die ich noch nicht erle­ben durfte. Ein Grund mehr, noch einmal hinzu­rei­sen. Was die Milch­bar angeht, kann ich Stef­feks Erfah­run­gen nur bestä­ti­gen. Man isst köst­lich dort; — wie bei Muttern.Wer Kuchen liebt sollte auf jeden Fall die riesige Baiser­t­orte kosten.Himmlich.Was die Sprach­kennt­nisse ange­hen, beneide ich Stef­fek sehr darum.Wie gerne würde ich mich in meines Vaters Spra­che so ausdrü­cken können, wie er das kann.Vor allem in seiner Show. SUPER! Wo finde ich nur den Text zum Gedicht mit der Loko­mo­tive?
    pozdra­wiam serde­cz­nie od Roza­lia z Trewir

    Reply

Overview

Antarctica